2013/01/16

Obiadowe dylematy. Udawane tagine z kurczakiem, cytryną i oliwkami

 - Mamaaa!! Co na obiaaaad???!! Takie pytanie słyszała moja mama dzień w dzień przez kilkanaście lat i dopiero teraz rozumiem, dlaczego reagowała na nie rozdrażnieniem. No bo jak tu ugotować, żeby nie było "powtórki z rozrywki" (choć ta była dopuszczalna w tygodniu) i żeby dogodzić dwóm małym, choć niezwykle wybrednym osóbkom (mój brat i ja) plus większej, niemniej wybrzydzającej (ojciec)? Jedno nie lubi na słodko, drugie pluje na brukselkę, trzecie jak nie ma mięsa, to znaczy, że nie obiad... mimo wszystko mama zawsze potrafiła wybrnąć i pyszny obiadek na stole był. W ostateczności na stół wjeżdżały obiady w liczbie trzech:) 
Ja dzieci jeszcze nie mam, choć mam chłopaka, który jest dla mnie jak te trzy "potwory" dla mojej mamy i do tego przoduje w zachciankach. I bywa tak, że pomysłu na obiad, pomimo mojej nieskończonej miłości do kulinarów, po prostu brak. Brak i basta.
 - Nataliaaa!! Co dziś na obiaaad??!! No pięknie, nie wykręcę się, inaczej chłopak z głodu umrze, a singielstwo mi się nie uśmiecha. Biała karta w głowie, żadnego punktu zaczepienia, telefonu do przyjaciela. Jedyne, co wiem, to że zjeść trzeba, nie ma wyjścia. Gdy dochodzą do tego pustki w lodówce (odpada główne źródło inspiracji), sroga zima (tłuc się autobusem na targ, na którym oprócz przemarzniętej marchewki nic nie będzie? O nie!), brak funduszy (jak to, przecież tydzień temu była wypłata...ach, no tak - BYŁA), robi się naprawdę niewesoło. Ale od czego jest internet. Co by tu... na ulubionych blogach z przepisami skomplikowane cuda, więc to może kiedy indziej. Może by tak kurczak... dawno nie było, kurczak będzie w sklepie obok, do tego tani...ok, będzie kurczak! Hmmm... cebuli mam dużo, aż mi się wysypuje z kosza, to dodajmy tę cebulę... o, już lepiej, kurczak, cebula, chłopak nie umrze (choć wyje tylko piersi, bo innych części kurczaka nie lubi), jest dobrze! O, a gdyby tak do tego kuskus, mam też sporo. Kurczak, cebula, kuskus... robi się coś na modłę marokańską... zaraz zaraz, kiedyś widziałam zdjęcie na stronie Saveur, był kurczak, była cebula, było marokańsko. Wujku Google, poszukaj proszę moroccan chicken onion saveur... no i bingo! Mamy to! Jest przepis: Djej Besla - Chicken and Onion Tagine - prawda, że brzmi, jakbym myślała nad tym daniem dobry tydzień?:) Owszem, powinno się przyrządzić kurczaka w tagine, którego nie mam, ale od czego jest wyobraźnia i piekarnik, na półeczce mam wszystkie potrzebne przyprawy, reszta składników czeka w sklepie za rogiem. Będzie więcej, niż pysznie! 

Post scriptum: kurczaka jak najbardziej polecam, jest delikatnie cytrynowy, soczysty, świetnie współgra z kuskusem i jest ciekawą alternatywą dla zwykłego pieczonego kurczaka. Przepis na pewno powtórzę, a Was namawiam do spróbowania!
Nawiasem mówiąc, naprawdę nie wiem, jak mama radziła sobie bez "tych wszystkich internetów" :)


Tagine z kurczakiem, cytryną i oliwkami (dla 3 - 4 osób)
Zmodyfikowany przepis z Saveur (klik)

Składniki:


  • kurczak (1,5 - 2 kg) 
marynata:
  • 5 ząbków czosnku
  • 2 łyżeczki soli morskiej (zwykłej mniej)
  • 2 łyżeczki nasion kuminu
  • 1 łyżeczka sproszkowanego chili (u mnie kaszmirskie)
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1,5 łyżeczki mielonego imbiru
  • 1,5 łyżeczki mielonej kolendry
  • 3 łyżki oliwy
pozostałe:
  • 2 spore cebule
  • szczypta szafranu
  • 2 łyżki oliwy
  • cytryna o cienkiej skórce (choć "po bożemu" powinna być kiszona cytryna, ale 
  • 1 - 2 garści zielonych oliwek
  • świeżo mielony pieprz
  • 3/4 szklanki wody
dodatki:
  • natka kolendry lub pietruszki (lub miks)
  • ryż lub kuskus

Sposób wykonania:

1. Kurczaka umyj, poporcjuj (zamiast całego ptaka możesz użyć np. udek i skrzydełek).
2. Przygotuj marynatę: rozetrzyj czosnek z solą, dodaj do niego kumin, chili, kurkumę, imbir i kolendrę, wlej oliwę i wymieszaj.
3. Powstałą marynata natrzyj kawałki kurczaka i odstaw do lodówki na minimum 4 godziny, najlepiej całą noc.
4. Wyjmij kurczaka z lodówki, rozgrzej 1 łyżkę oliwy w naczyniu do tagine (lub jak w moim przypadku na patelni), podsmaż kawałki kurczaka na złoty kolor, przełóż na talerz (lub w przypadku "nietadżinowym" do naczynia, w którym będą pieczone w piekarniku).
5. Rozgrzej kolejną łyżkę oliwy i obsmaż pokrojone w ósemki cebule ze szczyptą szafranu.
6. Połącz cebulę z kurczakiem (w tagine lub  - w wersji piekarnikowej - w glinianym naczyniu, choć sprawdzi się też żaroodporne), dodaj cytrynę (wcześniej sparzoną i wyszorowaną) pokrojoną na cieniutkie plasterki, całość popieprz, na końcu wlej wodę.
7. Tagine przykryj kominem, duś na małym ogniu około godziny. Jeśli korzystasz z pieraknika, przykryj naczynie z kurczakiem folią aluminiową i włóż do piekanika nagrzanego do 190 st. C na około 30-40 minut. 10 minut przed końcem pieczenia dodaj oliwki i odkryj, żeby kurczak ładnie się zrumienił.
8. Posyp kurczaka natką kolendry (pietruszki), podawaj z kuskusem lub ryżem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz