2013/02/07

Last minute. Pieczone bananowe pączki z dziurką.

Znów robię wszystko na ostatnią chwilę. Odkładam zaplanowane czynności "na potem", aż zbiera się z tego wielki wór i czasu na wykonanie wszystkiego oczywiście braknie. Cenne chwile trwonię na głupoty. Potem przychodzi moment, kiedy trzeba dokonać selekcji, oddzielić superważne od superhiperważnego i mieć nadzieję, że terminy nie tylko dla mnie są sprawą elastyczną...
Trzy dni zwolnienia lekarskiego, 5 całych dni (dodając weekend) siedzenia w domu i... nie moi drodzy, nie 5 długich dni byczenia się, co to, to nie! 5 dni spędzonych na kurowaniu się, nadrabianiu serialowych zaległości (polecam Girls i Magic city), gotowaniu i pieczeniu to jak 5 dni wytężonej pracy, tyle, że w milszych, bo domowych, warunkach. Efekt? Nie licząc worków pod oczami (ach te wciągające seriale!), pierwszy chleb na zakwasie upieczony, sterta własnoręcznie ulepionych pierogów mrozi się w lodówce,  więc jest nieźle. Czyżbym jak nigdy wyrobiła się z planem? No tak, plan - oprócz chleba i pierogów, na liście była jeszcze praca domowa z francuskiego, pranie, porządki w spiżarni, wpis o pączkach... Czyli jak zwykle - nie wyrobiłam się ze wszystkim, nawet plan, ograniczony przez chorobę do minimum, pozostaje niewykonany. Może jednak odznaczę jeszcze jedno zadanie? Tak dla spokoju sumienia. A ponieważ jest Tłusty Czwartek, wybór jest oczywisty - zapraszam na pieczone bananowe pączki z dziurką. Pączki last minute.

Nazwałam je pączkami, choć w rzeczywistości nimi nie są, jeśli oczekujecie, że będą smakować jak smażone pączki, to muszę Was rozczarować - nie mają tej pysznej skórki i faktury ciasta smażonego w głębokim tłuszczu, ale są ciekawą (i mniej kaloryczną) wersją tłustoczwartkowych słodkości. Nie musicie też tydzień wietrzyć mieszkania :) Oponki z ciasta z przepisu są mięciutkie, puszyste i sprężyste, dodatek banana, poza ciekawym, delikatnym posmakiem, sprawia, że są wilgotne i smaczne nawet kolejnego dnia. Warto udekorować je polewą lub obtoczyć w cukrze - zyskują wtedy charakter i prawdziwie "pączkowy look" :)


Pieczone bananowe pączki z dziurką (oponki)

Składniki (z podanych proporcji wyszło mi 14 sztuk i tyle samo małych pączusiów):

  • 150 ml ciepłego mleka
  • 1  łyżeczka drożdży instant
  • 1  łyżka rozpuszczonego masła
  • 80 g cukru
  • 1 jajko
  • 2 średnie bardzo dojrzałe banany 
  • 450 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 szczypty świeżo startej gałki muszkatołowej
Sposób wykonania:
1. W ciepłym, lecz nie gorącym mleku rozpuść drożdże (jeśli używasz świeżych, zrób najpierw rozczyn), odstaw na kilka minut, po czym dodaj rozpuszczone masło, cukier, roztrzepane jajko, wymieszaj.
2. Banany rozgnieć dokładnie widelcem.
3. W dużej misce wymieszaj przesianą mąkę z solą i gałką, dodaj mokre składniki oraz rozgniecione banany, wymieszaj dobrze, następnie wyrób elastyczne ciasto (świetnie radzi sobie z tym miksem z hakiem, choć ja wyrabiałam ręcznie). Ciasto będzie miękkie, tylko trochę klejące się do rąk, jeśli mocno się lepi, dosyp mąki. 
4. Przykryj miskę z ciastem i odstaw w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na około godzinę (do podwojenia objętości ciasta).
5. Po tym czasie wyjmij ciasto na obsypany mąką blat lub stolnicę, lekko wyrób i rozciągnij lub rozwałkuj na placek o grubości ok. 15 mm.
6. Wykrawaj szklanką kółka, w każdym kółku mniejsze (np. kieliszkiem). Tak powstałe oponki przełóż na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, zachowując kilkucentymetrowe odstępy. Powstałe po wykrawaniu kieliszkiem środki oponek również przełóż na blachę - te maluszki są idealne na jeden kęs :) 
7. Przykryj blachy bawełnianą ściereczką i odstaw do ponownego wyrośnięcia na 45 minut.
8. Piecz 8 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C. Po wyjęciu z piekarnika zostaw pączki kilka minut na blasze. Uwaga - oponki będą blade, nie przedłużaj czasu pieczenia z nadzieją, że będą rumiane jak smażone pączki.




Udekoruj pączki, jak tylko podpowiada Ci fantazja, oto kilka moich pomysłów:

 - otoczka z cynamonowego cukru (najlepsza do małych kuleczek) - roztop 2, 3 łyżki masła. 3-4 łyżki drobnego cukru (grubszy będzie nieprzyjemnie chrzęścił w zębach, ja mój cukier "pomęczyłam" kilka chwil w moździerzu) wymieszaj z łyżeczką cynamonu. Jeszcze ciepłe pączusie zanurzaj na sekundę w maśle i szybko obtaczaj w przygotowanym cukrze,

 - polewa z masła orzechowego - kilka łyżek masła orzechowego (miałam własnoręcznie ukręcone z kawałkami orzechów) lekko podgrzej z łyżeczką masła i kilkoma łyżkami mleka, aby konsystencja pozwoliła oblać pączki (z czasem polewa zastyga),

- polewa czekoladowa - pół tabliczki dowolnej czekolady (u mnie 50/50 mleczna i gorzka) rozpuść z łyżeczką golden syrupu lub płynnego miodu i kilkoma łyżeczkami mleka, oblej pączki. Zanim polewa zastygnie, posyp oponki posypką lub posiekanymi orzechami (np. pistacjami, orzechami włoskimi, laskowymi...)



4 komentarze:

  1. i mają mniej kcal! same zalety. myślę że niedługo zrobię. jak spalę, te moje pączuchy ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te pączusie! :-) I jakie apetyczne zdjęcia :-)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakbym o sobie czytała...

    OdpowiedzUsuń