2013/08/02

Słodkie lenistwo. Łosoś z letnią salsą z nektarynek na kaszy jaglanej.

Przyznaję bez bicia, leń ze mnie straszny!! Nie było mnie tu miesiąc nie z powodu wakacyjnych wyjazdów, wypadków, choroby, remontu... nic z tych rzeczy. Zrobiłam sobie miesiąc odpoczynku od wszystkiego - od "zajęć popracowych" (języki, sporty i takie tam) po blogowanie. I wiecie co? Było mi cudnie! To wcale nie znaczy, że nie gotowałam, ba, spędziłam w kuchni nawet więcej czasu niż zazwyczaj, szalejąc z sezonowymi składnikami, od bogactwa których aż boli głowa (i przy okazji ręce od ich dźwigania - jeszcze nie dorobiłam się wymarzonego wózka na zakupy :/). A kiedy już coś ugotowałam, nie myślałam, czy aby będzie światło do zdjęć, jakie szmatki wyciągnąć, żeby anturaż był jako taki, a co najważniejsze, goście czy mój K. mogli jeść od razu po postawieniu jedzenia na stole, nie czekając z wywieszonym językiem (i często nienawiścią w oczach :), aż skończę ceregiele stylizacyjno-fotograficzne. Do tego w upał, jaki panuje teraz, nie ma nic fajniejszego, niż zrobić sobie michę makaronu, rozsiąść się na kanapie z nogami na stoliku (micha ląduje wtedy na kolanach) i bez spiny obejrzeć serial czy poczytać książkę.  Naprawdę, podziwiam ludzi, którzy potrafią obfocić (i do tego jeszcze pięknie!) prawie każdą potrawę, jaką przyrządzą. Jeśli jest na to jakiś patent, to bardzo proszę o jego zdradzenie :)

Jednak nawet błogie lenistwo może się znudzić i nie minęła chwila, a zatęskniłam za zamieszczaniem nowych postów. Kurczę, to naprawdę ekstra uczucie, kiedy można pochwalić się swoim dziełem nie tylko znajomym (którzy jedzą), ale też z innym (którzy smakują wirtualnie), szczególnie, jeśli wiesz, że to, co podałeś(aś) jest naprawdę dobre. Tak właśnie było z poniższym łososiem. Kiedy zrobiłam salsę (tworząc ją spontanicznie i intuicyjnie) stwierdziłam, że jest tak kolorowa, a przy tym pyszna, że aż grzech nie zrobić jej zdjęcia, nawet jeśli miałoby być byle jakie i wykonane telefonem. Łosoś na kaszy z salsą też był ładny. A jaki dobry, jezu!! Więc cyk. Poszło. Jest fota. I ruszyła machina. Będzie spina, będzie zgrzytanie zębów gości (i moich!), ale będzie też radocha i szczęście :)


Danie idealne na letni obiad czy kolację, do tego łatwe i błyskawiczne. Wystarczy posiekać składniki na salsę, upiec łososia (możecie go też zgrillować lub usmażyć - pełna dowolność) i ugotować kaszę. Pysznie soczysta i wyrazista salsa idealnie współgra z łososiem i delikatną kaszą.  

 Łosoś z kolorową salsą z nektarynek na kaszy jaglanej

Składniki (proporcje na 4 porcje):

Salsa:

  • 2 spore soczyste i jędrne nektarynki
  • 1 mała czerwona cebula
  • kilka pomidorków koktajlowych lub 1 średni mięsisty pomidor
  • pół papryczki chilli
  • 2-3 łyżki listków kolendry
  • 2 łyżki soku z pomarańczy
  • 2 łyżeczki soku z limonki
  • 2 łyżeczki octu z sherry
  • 1 łyżeczka syropu klonowego

Łosoś:
  • 4 filety z łososia po ok. 200 g
  • 3 łyżki soku z pomarańczy
  • sok z połowy limonki
  • 1,5 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • szczypta papryki cayenne
Dodatki:

  • 1 szklanka kaszy jaglanej


Sposób wykonania:
1. Przygotuj salsę: pokrój w drobną kostkę nektarynki, cebulę, pomidory (sam miąższ, pestki wyrzuć), dodaj posiekane chilli, wlej sok z pomarańczy, limonki, ocet i syrop klonowy (można go pominąć, sok z limonki można zastąpić sokiem z cytryny). Dodaj posiekane listki kolendry. Wymieszaj wszystko i włóż na pół godziny do lodówki. Wyjmij salsę kiedy włożysz łososia do pieca.

2. Przygotuj łososia: wymieszaj sok z pomarańczy i limonki, sos sojowy, syrop klonowy, paprykę cayenne. Umyte i pozbawione ości filety włóż do pojemnika i zalej przygotowaną marynatą. Odstaw do lodówki na pół godziny.

3. Przygotuj kaszę: przepłucz kaszę pod bieżącą wodą. Zagotuj 2 szklanki wody, wrzuć do niej kaszę i gotuj około 20 minut pod przykryciem od czasu do czasu mieszając. Kasza powinna wchłonąć całą wodę. Ugotowaną kaszę posól do smaku.

4. W czasie, kiedy kasza się gotuje, rozgrzej piekarnik do 210 st. C (jeśli posiadasz funkcję grill, skorzystaj z niej). Łososia rozłóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, polej marynatą i wstaw do nagrzanego piekarnika na 10-12 minut. 

5. Na talerzu połóż porcję kaszy, na niej upieczonego łososia i rozłóż salsę.


8 komentarzy:

  1. ostatnio się rozkoszuję w łososiu. to dla mnie nietypowe wydanie, ale coś czuję, że podbije moje podniebienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mimo, że wydaje się nietypowe, to w smaku jest zaskakująco spójne - polecam spróbować!

      Usuń
  2. gdybyś leń była, nie zmajstrowała byś tak wspaniałego łososia! ciekawe połączenie z owocową salsą :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj leń leń - ale fakt, nie w kwestii gotowania :) Chociaż i tak zawsze gotuję prosto i żeby się nie zmęczyć :)

      Usuń
  3. Genialny, bardzo nowatorski sposób na łososia! Muszę wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję i mam nadzieję, że wypróbujesz przepis :)

      Usuń
  4. Piekna salsa! Robilam kiedys cos podobnego, jednak z mango. Twoja wersja wyjatkowo pieknie sie prezentuje :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    PS. Patrze na Twoje zdjecie w profilu juz nie pierwszy raz i wciaz mam wrazenie, ze ta twarz nie jest mi obca... Kto wie - moze sie kiedys 'minelysmy' gdzies w Krakowie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea, bardzo mi miło, że do mnie zajrzałaś, zwłaszcza, że Twój blog jest jednym z moich ulubionych :) Być może kiedyś się spotkałyśmy, coraz częściej przekonuję się, że świat jest baaardzo mały :)

      Co do salsy - to pomysł na nią wyszedł od salsy z mango, ale stwierdziłam, że wolę ją zrobić sezonowo i wybór padł na nektarynki, jak się okazało, słusznie, bo bardzo nam smakowało.

      Usuń